Strona główna » Sklep » 201007
10 lipca 2010 Świętego Ducha 23

 

    Słoń ma trąbę, a i tak czasem trzeba mu pomóc. Człowiekowi pomagać nie trzeba, trąbą nie jest i jak gorąco to czmycha nad wodę aby zanurzyć się w jej zbawiennym wilgotnym środowisku.

    Są jednak ludzie którzy nie ulegają instynktom i świadomość swoją na tyle rozwinęli, że rzeczy ważne przedkładają nad doraźne, złudne poczucie komfortu. Ci ludzie pomimo tego, że z nieba leje się żar 35-stopniowego upału, wiedzą, że pozorom nie należy ulegać, a ich baczny zmysł obserwacji pozwolił im iść spokojnie na spotkanie modelarzy, bo przecież w tym pomieszczeniu klimatyzacja zapewnia przyjemne 21 stopni.

    Wielu miało jednak zewnętrzny imperatyw, który od tygodnia już mówił, w taki upał siedzieć w domu nie będę, zabieraj gaciorki jedziemy nad wodę. Przeciwko takiej ustawicznej agresji spokojna natura modelarza jest bezsilna. W tych to paru słowach chciałem wyjaśnić, że pierwsze wakacyjne spotkanie odbyło się w mniejszym składzie. Głównym jednak winowajcą jestem ja sam, gdyż do ostatniej chwili nie mogłem się zdecydować czy z powodu wieczornego meczu nie przełożyć spotkania o tydzień. Ponieważ pracuję w Biurze Podróży, a ludzie nagle  sobie przypomnieli, że jednak nieszczęść nie powinno być i postanowili sobie kupować wczasy, ostatnie dwa tygodnie przebiegły niepostrzeżenie. Doszło więc do tego, że informacja o spotkaniu modelarskim pojawiła się w przeddzień spotkania.

 

    Ale dosyć zagajenia ponieważ show must go on przejdźmy do wydarzeń z soboty 10 lipca między godziną 15:00 a godziną 20:00. Tak, tym razem wcześniej, bo przecież zawsze jest o czym pogadać, a wieczorem mecz w którym to, jak się później okazało, Niemcy z wielkim trudem poradzili sobie z Urugwajem.

    Ciekawą niespodziankę przyniósł Pan Adaś, jego papierowa PePeSza w skali 1:1 wzbudziła spore zainteresowanie. ładnie wyprofilowane wygięcie kolby w środkowej części psuł wygląd magazynka , który był kanciasty, ale Adam postanowił nie waloryzować modelu, a sami uznaliśmy, że ostre krawędzie magazynka symbolizują to, że PPSZa jest na ostra amunicję.


   

 

Krzysiek przyniósł nam swoje samochody w skali 1:24 aby pokazać jakie postępy poczynił przy nich.

 

 

Powyżej jego Mitsubishi, a poniżej Toyota z nowymi pasami kierowcy, trzeba przyznać, że nabrała więcej życia.

 

 

Reprezentantem Włocławka był tym razem Robert. Artur jechał ale jak poinformował Robert, w Maździe Artura popsuł się patyk (czymkolwiek on jest) i niestety Artur został zholowany do domku, a szkoda była przeogromna, bo wiózł nam Artur swojego Hurricana w skali 1:24. Trudno, trzeba będzie poczekać miesiąc aby nasycić nasze pragnienie.

Robert pokazał nam Mustanga w skali 1:32 z Trumpetera, a w zasadzie jego wnętrze, bo na tym etapie jest teraz model. I trzeba przyznać, ze zarówno Mustang jak i Robert mają piękne wnętrze.

 

 

Nigdy zdjęcie nie odda tego co można zobaczyć na żywo, Oczywiście wnętrze powyżej to wnętrze Mustanga, wnętrze Roberta poznaliśmy w inny sposób i pomimo, że każdy modelarz ma w swoim arsenale skalpel, to od tej strony nikomu na myśl nie przyszło aby poznawać Roberta.

 

 

Na zdjęciach powyżej mamy pomalowaną "Suczkę" Kamila (oczywiście nie skończona jeszcze), ale już widać, że będzie to model medalowy.

 

 

 

Naoglądaliśmy się trochę,  czas przyszedł na poruszenie tematów, wielkiej wagi, mniejszej wagi i zwykłych głupot poprostu. Na lewym zdjęciu wyżej od lewej siedzi Robert, który wraz z Łukaszem (w środku) podjęli niezwykle ważną i słuszną decyzję. Podpisali deklarację i w ten sposób stali się nowymi członkami Inowrocławskiego Stowarzyszenia Modelarzy Redukcyjnych. Trzeci na lewym zdjęciu to Mateusz, który tez niedawno został członkiem Stowarzyszenia.

Na prawym zdjęciu jest Michał (MiSza) i Kamil (EsKel), który pokonuje ponad 100 km aby być z nami. Kamil dojrzewa do podjęcia decyzji aby przyłączyć się do naszego Stowarzyszenia. Na spotkaniu wykonał ciężką pracę i pomagał naszemu juniorowi, Michałkowi w zgłębieniu tajników podstaw modelarstwa.

 

  

 

A ponieważ jest czas wakacji to z nami był egzotyczny gość, tajemniczy Don Pedro, w całkiem pokojowym nastroju.

 

  

 

Na zdjęciu powyżej od lewej Piotr, Andrzej, Adam i Krzysiek. Andrzej jak lokomotywa parł swój punkt widzenia do przodu tak zajmująco, że Adam mógł coś stracić z tego wywodu. A dyskusja dotyczyła spraw ważnych, bo sposobu wydawania naszych składek, Pan Prezes postanowił jednak opuścić ten fragment narady.

 

  

 

Andrzej jednak nie dawał za wygrana i dobudził prezesa.

 

  

 

I prezes włączył się aktywnie do dyskusji co zaowocowało podjęciem decyzji dwóch uczestników spotkania o przystąpieniu do Stowarzyszenia.

 

Po pięciu godzinach spędzonych w przyjaznej atmosferze nadszedł czas zamknięcia spotkania i każdy udał się do siebie, aby sprawdzić prawdożerność pewnej niemieckiej ośmiornicy.

 

PS.

To co pisałem wcześniej o wyłączeniu się z dyskusji Prezesa było czystą konfabulacją to paparazzi we mnie zwyciężył, a szkalowanie Prezesa naszego Stowarzyszenia uważam za wyjątkowo naganne i wymierzam sobie karę i nie będę pisał przez miesiąc. bo następne spotkanie odbędzie się 14 sierpnia i zobaczymy, czy ta zła strona mojej natury znowu we mnie zwycięży.


Powrót

Strona główna » Sklep » 201007